Protokół CHARON
CHARON. Nazwany na cześć przewoźnika dusz, protokół istnieje po to, by martwi agenci naprawdę znikali. Elitarna komórka — ludzie bez twarzy i bez nazwisk — wymazuje każdy ślad poległych: akta, nagrania, zapisy z kamer. Podrzuca fałszywe tropy nie do odróżnienia od prawdy. Bo w tym biznesie nawet martwy agent może zdradzić żywych. System działał bezbłędnie. Przez dekady. Aż do teraz. W ciągu ostatnich tygodni członków grupy CHARON zaczęto znajdować martwych. Bez świadków, bez śladów, bez poszlak — jeśli nie liczyć jednego, lodowato precyzyjnego szczegółu: na oczach każdej ofiary leżały dwie monety. Obol dla Charona. Ktoś wysyła wiadomość. Ktoś poluje na ludzi, którzy z definicji nie istnieją. Ktoś zna najgłębiej pogrzebany sekret agencji. I nie zamierza przestać. Wydział Wewnętrzny zwołał was nie dlatego, że jesteście najlepsi — choć jesteście. Zwołał was, bo nie wie, komu jeszcze może zaufać. Znajdźcie zabójcę, zanim grupa CHARON przestanie istnieć — a wraz z nią każdy sekret, który chroniła.